Czym karmić kurczaki po wykluciu – praktyczny poradnik
Czy świeżo wyklute pisklęta można zostawić na kilka godzin bez jedzenia? Tak, ale tylko przez bardzo krótki czas i w ściśle określonych warunkach. W praktyce o powodzeniu odchowu decyduje pierwsze 48 godzin – to wtedy ustala się odporność, tempo wzrostu i dalszy rozwój. Dlatego warto od razu wiedzieć, co, kiedy i w jakiej formie podać pisklętom po wykluciu, zamiast później ratować sytuację suplementami i lekami.
Kiedy zacząć karmienie piskląt
Pisklęta po wykluciu mają w jamie brzusznej resztki żółtka, które stanowi ich pierwsze „paliwo”. Dzięki temu fizjologicznie mogą obyć się bez jedzenia przez około 24 godziny, a nawet nieco dłużej. Nie oznacza to jednak, że należy czekać tak długo z podaniem paszy.
W praktyce najlepiej, aby pisklęta miały dostęp do paszy najpóźniej po 12 godzinach od wyschnięcia. Dotyczy to zarówno piskląt z inkubatora, jak i od kwoki. Wczesne podanie odpowiednio zbilansowanej paszy:
- stymuluje rozwój jelit i kosmków jelitowych,
- poprawia wchłanianie składników odżywczych w kolejnych dniach,
- zmniejsza ryzyko biegunek i osłabienia.
Jedyny wyjątek to transport jednodniowych piskląt z wylęgarni – podczas drogi zwykle nie są karmione, ale po dotarciu na miejsce pasza i woda muszą być dostępne od razu.
Najważniejsze w pierwszej dobie: ciepło, woda i stały dostęp do startera – nie „po trochu”, tylko cały czas.
Co podawać w pierwszych dniach życia
Temat rzeką jest dokarmianie „po domowemu”: jajkiem na twardo, kaszą, twarogiem. Warto jednak zacząć od faktów – pisklęta rosną najszybciej, gdy dostają pełnoporcjową paszę starterową przeznaczoną specjalnie dla kurcząt do 3–4 tygodnia życia.
Gotowe pasze typu starter
Najprostsza i najbezpieczniejsza opcja dla początkujących to zakup paszy oznaczonej jako starter dla kurcząt (czasem „starter – drób do 4 tygodnia”). Dobra pasza starterowa powinna mieć:
- białko ogólne na poziomie 19–21%,
- zawartość energii ok. 2800–3000 kcal/kg,
- dodatki witamin (A, D3, E, z grupy B) oraz minerałów (wapń, fosfor, mikroelementy).
Forma paszy ma znaczenie. Najwygodniejsza na start jest kruszonka (crumbles) albo bardzo drobny granulat. Mączka sypka sprawdza się gorzej – pisklęta ją rozsypują, a drobny pył bywa wciągany z powietrzem i może podrażniać drogi oddechowe.
Warto zwrócić uwagę, czy pasza jest medykowana (z kokcydiostatykiem), czy nie. Dla małej, hobbystycznej hodowli, gdzie jest dobra higiena i sucha ściółka, często wystarcza pasza niemedykowana plus rozsądna profilaktyka. W większych stadach lub przy problemach z kokcydiozą pasza z dodatkiem kokcydiostatyku potrafi uratować wiele piskląt – ale wtedy trzeba pilnować okresów karencji, jeśli celem są brojlery na mięso.
Domowe mieszanki – kiedy mają sens
Domowe mieszanki pojawiają się zwykle z dwóch powodów: chęci „bardziej naturalnego” karmienia albo oszczędności. Dobrze skomponowana mieszanka może się sprawdzić, ale nie w pierwszych dniach, gdy jelita dopiero się rozwijają, a zapotrzebowanie na aminokwasy jest bardzo wysokie.
Jeśli mimo wszystko wybór pada na mieszanki domowe, lepiej potraktować je jako dodatek, a nie podstawę żywienia. Typowy schemat wygląda tak:
- podstawa: 70–80% gotowy starter,
- dodatek: 20–30% drobno śrutowane zboże (pszenica, kukurydza) lub mieszanka zbóż.
Klasyczne „karmienie jajkiem” warto ograniczyć: jajko jest tłuste, łatwo się psuje i brudzi piórka wokół dzioba, co w młodym wieku szybko prowadzi do problemów higienicznych. Jeśli już ma być jajko, to niewielka ilość, dobrze rozgnieciona i zmieszana ze starterem, podana na świeżo i szybko zjedzona.
Warunek przy każdej paszy domowej – musi być świeża, bez zapachu stęchlizny, przechowywana w suchym i chłodnym miejscu. Pisklęta bardzo szybko reagują na spleśniałe ziarno biegunką i osłabieniem.
Woda i dodatki – małe rzeczy, duże znaczenie
Bez wody nawet najlepsza pasza nie zadziała. Pisklęta powinny mieć dostęp do czystej, letniej wody od pierwszego dnia. Najlepsze są poidła dzwonowe lub kropelkowe, które ograniczają wchodzenie do wody i moczenie się piskląt.
Elektrolity i witaminy w pierwszych dniach
Po transporcie z wylęgarni lub przy wyraźnym osłabieniu piskląt dobrze sprawdzają się elektrolity dodawane do wody. Najczęściej stosuje się je:
- przez pierwsze 1–3 dni po przyjęciu piskląt,
- po każdym większym stresie (transport, przenoszenie, nagła zmiana temperatury).
Podobnie z preparatami witaminowymi do wody – mają sens, jeśli widać, że pisklęta są „nierówne”, część wyraźnie słabsza, albo gdy używana pasza jest wątpliwej jakości. W warunkach amatorskiej hodowli nie ma potrzeby zalewania piskląt witaminami profilaktycznie non stop. Preparaty „na wszelki wypadek” dzień w dzień bardziej obciążają portfel niż realnie pomagają.
Naturalne dodatki wspierające zdrowie
W mniejszych hodowlach często sięga się po proste dodatki, które można podać bez kombinowania:
- czosnek – bardzo drobno posiekany, w minimalnej ilości dodany do paszy 1–2 razy w tygodniu może wspierać odporność,
- zioła suszone (nagietek, oregano, tymianek) – szczypta dodana do paszy działa lekko przeciwbakteryjnie i przeciwbiegunkowo,
- jogurt naturalny – od 4–5 dnia życia niewielka ilość wymieszana z paszą może wspierać mikroflorę jelit, pod warunkiem zachowania higieny i szybkiego zjedzenia.
Nie ma sensu przesadzać z „koktajlami zdrowia”. Pisklę potrzebuje przede wszystkim stabilnej, powtarzalnej diety, a dodatki mają być uzupełnieniem, nie codziennym rytuałem ratunkowym.
Jak często i w jaki sposób karmić pisklęta
W pierwszych dniach praktycznie stosuje się żywienie ad libitum, czyli do woli. Pasza powinna być w karmidłach przez cały czas, ale w niewielkich porcjach, tak aby się nie zagrzewała i nie brudziła. Lepiej dosypywać częściej, niż nasypać raz na cały dzień.
Dobrym rozwiązaniem są niskie, szerokie karmidła z rantem, który ogranicza rozsypywanie. Na samym początku wiele osób używa też po prostu płaskich talerzyków lub tacki – ważne, żeby pisklęta mogły swobodnie podejść z każdej strony i nie wchodziły całe do środka.
W miarę jak pisklęta rosną, karmidła stopniowo się podnosi, tak aby krawędź znajdowała się na wysokości linii grzbietu ptaka. Dzięki temu mniej paszy ląduje na ściółce. W typowym, małym odchowalniku wystarcza 1–2 karmidła liniowe lub okrągłe na 20–30 piskląt.
Lepiej mieć paszę cały czas w karmidle niż „wydzielać” pisklętom posiłki – w naturze kurczęta też podskubują często, ale małymi porcjami.
Błędy w żywieniu piskląt (i jak ich uniknąć)
Większość problemów zdrowotnych u młodych kurcząt ma gdzieś w tle żywienie. Nie zawsze jest to „zła pasza” – często raczej sposób podawania lub nieprzemyślane dodatki.
Najczęściej popełniane błędy to:
- Zbyt wczesne podawanie ziarna w całości – pisklęta potrzebują najpierw rozwinąć układ pokarmowy. Całe ziarna pszenicy czy kukurydzy powinny pojawić się dopiero później, stopniowo.
- Za dużo „ludzkiego” jedzenia – resztki z obiadu, chleb, słodycze. Takie dokarmianie prowadzi do biegunek, zaburzeń równowagi mineralnej i otyłości u starszych ptaków.
- Wilgotna pasza pozostawiona na długo – wszystko, co zmoczone wodą lub jogurtem, powinno zostać zjedzone w ciągu maksymalnie godziny. Potem lepiej wyrzucić niż ryzykować rozwój pleśni i bakterii.
- Brak stałego dostępu do wody – nawet kilka godzin bez wody w ciepłym odchowalniku może skończyć się odwodnieniem i masowym padnięciem najsłabszych sztuk.
- „Mieszanie” wielu pasz naraz – częste zmiany producenta, raz pasza dla niosek, raz dla brojlerów, potem domowe mieszanki. Układ pokarmowy piskląt preferuje stabilność.
Większości tych problemów da się uniknąć jednym prostym podejściem: jedna dobra pasza starterowa, stały dostęp do wody, minimum kombinowania przez pierwsze 2–3 tygodnie. Na „eksperymenty” przychodzi czas później, gdy ptaki mają już silniejszy organizm.
Przejście na żywienie starszych kurcząt
W zależności od typu odchowu paszę starterową stosuje się zwykle do 3–4 tygodnia życia. Potem stopniowo przechodzi się na paszę grower (dla rosnących kurcząt) albo, w przypadku brojlerów, na paszę tuczową.
Najzdrowiej dla układu pokarmowego jest zmieniać paszę stopniowo przez 4–7 dni. Przykładowy schemat:
- dzień 1–2: 75% starej paszy + 25% nowej,
- dzień 3–4: 50% starej + 50% nowej,
- dzień 5–6: 25% starej + 75% nowej,
- dzień 7: 100% nowej.
Przy okazji zmiany paszy można zacząć wprowadzać pierwsze drobne ziarno (lekko śrutowane) oraz zielonkę – młodą trawę, listki mniszka czy koniczyny. Wszystko na początku w małych ilościach, jako urozmaicenie, a nie główny składnik diety.
W tym wieku warto też zadbać o dostęp do drobnego żwirku lub piasku, który wspiera pracę żołądka mięśniowego. Bez tego całe ziarno jest gorzej rozdrabniane i gorzej trawione, co może skutkować wychudzeniem mimo pozornie dobrego apetytu.
Dobrze odchowane pisklęta po 4 tygodniach mają równy wzrost, gładkie upierzenie, są ruchliwe i chętnie podskubują paszę – to najlepsza ocena tego, czy dostały odpowiednie jedzenie po wykluciu.
Podsumowując: po wykluciu pisklętom warto zapewnić nie tyle „wyszukane” menu, co prostą, pełnoporcjową paszę starterową, czystą wodę i stabilne warunki. Cała reszta – dodatki, domowe mieszanki, zioła – może być użytecznym wsparciem, ale dopiero wtedy, gdy fundament jest dobrze zbudowany.
