Co jedzą krowy – podstawy żywienia bydła

Co jedzą krowy – podstawy żywienia bydła

Na większości gospodarstw krowy jedzą to, co akurat jest pod ręką – kiszonkę z kukurydzy, trochę siana, jakieś ziarno. Pojawia się więc hipoteza: skoro krowa jest przeżuwaczem, wystarczy „dobre siano i kiszonka”, a reszta sama się ułoży. Praktyka żywieniowa i wyniki produkcyjne bardzo szybko potwierdzają, że to za mało – dieta bydła musi być świadomie zbilansowana, inaczej odbija się to na zdrowiu, rozrodzie i mleczności. Dlatego warto przyjrzeć się dokładnie temu, co krowy naprawdę jedzą, co powinny jeść i jak o tym sensownie decydować. Wbrew pozorom, nawet mała zmiana w dawce może przełożyć się na wyraźnie lepsze wyniki w oborze.

Jak trawi krowa – co to zmienia w żywieniu

Żywienie bydła zawsze zaczyna się od jednej rzeczy: zrozumienia, jak działa żwacz. Krowa ma czterokomorowy żołądek, w którym najważniejszy jest właśnie żwacz – ogromna „fermentownia”, w której pracują miliardy mikroorganizmów. Te drobnoustroje trawią włókno, skrobię i białko, a produktami są m.in. lotne kwasy tłuszczowe, będące głównym źródłem energii dla zwierzęcia.

To oznacza, że krowa nie jest zwykłym „zjadaczem paszy”, ale żyje w symbiozie z mikroflorą żwacza. Kiedy dostaje pokarm, którego mikroorganizmy nie lubią (np. za dużo szybko fermentującej skrobi, za mało włókna strukturalnego), zaczynają się problemy: kwasica, spadek pobrania, biegunki, ochwaty. Kiedy warunki w żwaczu są stabilne, krowa je chętnie, dobrze przeżuwa i wykorzystuje paszę maksymalnie.

Najlepsza „pasza” dla krowy to nie pojedynczy składnik, ale stabilne pH żwacza i stały dopływ łatwo fermentującego włókna.

Podstawowe grupy pasz w żywieniu bydła

W praktyce krowy jedzą mieszankę kilku grup pasz. Każda z nich ma swoje zadanie i żadna nie powinna całkowicie zastępować pozostałych – zwłaszcza w przypadku krów mlecznych o wyższej wydajności.

Pasze objętościowe: fundament dawki

Pasze objętościowe to baza żywienia bydła. Trafiają do koryta w największej ilości, mają sporo włókna i stosunkowo mało energii w przeliczeniu na kilogram. To one „robią” zdrowy żwacz i prawidłowe przeżuwanie.

Do najczęściej stosowanych pasz objętościowych należą:

  • Kiszonka z kukurydzy – bardzo dobra pasza energetyczna, bogata w skrobię, zwykle chętnie pobierana.
  • Kiszonka z traw – źródło włókna i białka, jakość mocno zależy od terminu koszenia i zbioru.
  • Siano – pasza włóknista, stabilizująca pracę żwacza, szczególnie ważna przy żywieniu bardziej „koncentratowym”.
  • Lucerna (siano, sianokiszonka) – bogata w białko, ale wymaga uważnego bilansowania z innymi paszami.

Jakość tych pasz decyduje o tym, czy w ogóle warto dyskutować o koncentratach i dodatkach. Słaba kiszonka z trawy czy przegrzana sianokiszonka potrafią „położyć” całą dawkę, nawet jeśli reszta składników jest teoretycznie dobrze policzona.

Pasze treściwe: energia i białko „w koncentracie”

Pasze treściwe to wszelkiego rodzaju mieszanki zbożowe, śruty i koncentraty białkowe. Mają dużo energii lub białka w małej objętości, co jest niezbędne u krów wysokowydajnych, ale groźne przy nadmiernym dawkowaniu.

W tej grupie najczęściej wykorzystuje się:

  • ziarno kukurydzy, jęczmienia, pszenżyta – głównie energia ze skrobi,
  • śrutę sojową, rzepakową – bogate białko paszowe,
  • mieszanki treściwe zbilansowane przez wytwórnie pasz – często z dodatkiem makro- i mikroelementów.

Nadmierne ilości pasz treściwych, zwłaszcza przy niedostatku włókna, to prosta droga do zaburzeń w żwaczu. Z drugiej strony zbyt oszczędne podejście i „trzymanie” krów wyłącznie na kiszonce i sianie kończy się spadkiem wydajności, słabym bilansem energii i problemami z rozrodem. Trzeba więc szukać rozsądnego kompromisu dopasowanego do typu stada i poziomu produkcji.

Najważniejsze składniki odżywcze w dawce dla bydła

Bez względu na to, czy krowa dostaje paszę „z własnego pola”, czy kupne mieszanki, w dawce zawsze liczą się te same grupy składników odżywczych. Inaczej będą zbilansowane u krowy zasuszonej, inaczej u wysokowydajnej, ale zasada pozostaje podobna.

Energia, białko i włókno – trio, które decyduje o wszystkim

Energia to paliwo dla organizmu. U krów mlecznych jej głównym źródłem są: skrobia z kukurydzy, ziarno zbóż, tłuszcze chronione, ale również kwasy tłuszczowe powstające podczas fermentacji włókna w żwaczu. Niewystarczająca ilość energii w dawce oznacza chudnięcie, spadek mleczności, słabą płodność.

Białko buduje tkanki, ale w przypadku bydła ważna jest jeszcze jedna rzecz: białko w dawce „karmi” mikroorganizmy żwacza. Dopiero one przetwarzają je na białko mikrobiologiczne, które krowa trawi dalej w jelicie cienkim. Zbyt mało białka – słaba flora żwacza i marnowanie energii. Za dużo – zbędne obciążenie organizmu i straty azotu.

Włókno surowe (NDF, ADF) to najczęściej niedoceniany składnik. Odpowiada za:

  • czas przeżuwania,
  • produkcję śliny buforującej pH w żwaczu,
  • prędkość przechodzenia paszy przez przewód pokarmowy.

Bez odpowiedniej ilości włókna nawet najlepsza dawka pod względem energii i białka będzie zawodzić w praktyce.

Makro- i mikroelementy oraz witaminy

Oprócz „wielkiej trójki” krowy potrzebują całej gamy minerałów i witamin. Nie widać ich gołym okiem, ale ich brak pojawia się w postaci konkretnych problemów: zatrzymanie łożyska, kulawizny, słabe racice, ciche ruje, biegunki u cieląt.

Najważniejsze makroelementy to: wapń, fosfor, magnez, sód, potas. Mikroelementy: m.in. selen, cynk, jod, miedź, mangan. W praktyce rzadko da się je w pełni pokryć samymi paszami objętościowymi, dlatego tak popularne są:

  • mieszanki mineralno-witaminowe dodawane do TMR-u lub paszy treściwej,
  • lizawki solne i mineralne – jako uzupełnienie, nie jedyne źródło minerałów.

W gospodarstwach, gdzie „nic się w dawce nie zmieniło, a wyniki siadły”, często okazuje się, że zmieniła się… jakość pasz objętościowych i poziom mineralizacji dawki.

Co jedzą krowy na różnych etapach życia i produkcji

Krowa krowie nierówna. Innych potrzeb żywieniowych wymaga jałówka w okresie wzrostu, innych krowa zasuszona, a jeszcze innych – w szczycie laktacji. Próba „jednej dawki dla wszystkich” zawsze kończy się stratą po którejś stronie.

Krowa mleczna w laktacji a krowa zasuszona

U krów mlecznych w laktacji priorytetem jest pokrycie ogromnego zapotrzebowania na energię i białko. W pierwszych tygodniach po wycieleniu większość sztuk i tak będzie w ujemnym bilansie energetycznym, dlatego dawka musi być skoncentrowana, ale jednocześnie bezpieczna dla żwacza – dużo dobrej kiszonki z kukurydzy, odpowiednia ilość treściwych, sporo włókna strukturalnego.

Krowy zasuszone to zupełnie inna historia. Potrzebują mniej energii, ale więcej pierwiastków związanych z metabolizmem wapnia i przygotowaniem do porodu. Tutaj zbyt „tłusta” dawka, przeładowana energią, kończy się zaleganiem poporodowym, stłuszczeniem wątroby i problemami z rozruchem laktacji. Lepiej postawić na dobre jakościowo pasze objętościowe, kontrolowaną ilość energii i rozsądnie skomponowaną mieszankę mineralną.

Praktyczne zasady układania dawki dla bydła

Nawet prosta dawka oparta na własnych paszach może działać bardzo dobrze, jeśli będzie trzymała się kilku podstawowych zasad. Nie ma potrzeby liczenia wszystkiego co do grama, ale warto mieć rozpisaną choćby orientacyjną strukturę dawki dla różnych grup w stadzie.

  1. Najpierw objętościowe, potem treściwe. Baza to dobra kiszonka z traw i/lub kukurydzy, siano, ewentualnie lucerna. Dopiero do tego dobiera się ilość pasz treściwych, a nie odwrotnie.
  2. Dieta grupowa, nie „dla średniej krowy”. Inny skład dawki dla krów wysokowydajnych, inny dla zasuszonych, inny dla młodzieży. Średnia statystyczna „dla wszystkich” zawsze będzie niekorzystna dla części stada.
  3. Stałość i powtarzalność. Krowy uwielbiają rutynę. Nagłe zmiany pasz (nowa kiszonka, gwałtowne zwiększenie ilości ziarna) wprowadzają chaos w żwaczu. Lepiej zmieniać skład stopniowo.
  4. Kontrola jakości. Nawet najlepsza teoria nic nie da, jeśli kiszonka jest spleśniała, a siano zapylone i przegrzane. Warto regularnie oceniać pasze organoleptycznie, a przynajmniej raz na jakiś czas wysłać próbki do analizy.

Najczęstsze błędy w żywieniu krów

Początkujący hodowcy często powtarzają te same potknięcia – zwykle nie z braku dobrej woli, ale przez uproszczenia i „gospodarską logikę”, która w żywieniu przeżuwaczy nie zawsze się sprawdza.

  • Przekarmianie zbożem – chęć „podciągnięcia mleka” przez dorzucenie kilku kilo śruty dziennie kończy się kwasicą, spadkiem tłuszczu w mleku i problemami z racicami.
  • Osłabianie dawki przy spadku ceny mleka – cięcie w paszach treściwych bez patrzenia na cały bilans szybko odbija się na wynikach, a krowy nie „wracają” od razu, kiedy pasze znów się poprawi.
  • Brak podziału na grupy żywieniowe – krowy świeżo po wycieleniu, w środku laktacji i zasuszone jedzą to samo „bo tak jest wygodniej”. W efekcie żadna grupa nie jest żywiona optymalnie.
  • Lekceważenie wody i dostępu do stołu paszowego – brudna, ciepła woda i ograniczony dostęp do koryta skutecznie psują nawet najlepiej policzoną dawkę.

Podsumowanie – co realnie powinny jeść krowy

W praktyce zdrowa, dobrze produkująca krowa powinna codziennie dostawać mieszankę dobrych pasz objętościowych (kiszonki, siano, ewentualnie lucerna) uzupełnioną rozsądną ilością pasz treściwych i mieszanki mineralno-witaminowej. Skład tej mieszanki musi się zmieniać wraz z etapem życia i produkcji – inna będzie dla jałówek, inna dla krów w szczycie laktacji, inna w zasuszeniu.

Niezależnie od wielkości gospodarstwa realne efekty przynosi podejście, w którym obserwuje się krowy, ich kondycję, odchody, mleczność i w razie potrzeby koryguje dawkę małymi krokami, zamiast szukać „cudownej paszy”. Krowy odwdzięczają się za stabilne, przewidywalne żywienie – spokojnym żuciem przy żłobie i równym, powtarzalnym mlekiem w zbiorniku.